Wodospad łez

Jestem w wiecznym rozdarciu pomiędzy fantazją a rzeczywistością. Przejawia się to nawet w pisaniu. Siadam przed komputerem, chcę zacząć, a tu pierwsza przeszkoda pojawia się jeszcze przed jakimkolwiek słowem. Pisać opowiadanie, czy dłubać w tym, co jest? Jakaś część mnie chciałaby dać się ponieść wyobraźni, a jakaś analizować wydarzenia. Muszę iść, w którąś stronę, żeby nie dać się pokonać twórczej niemocy. Najczęściej wychodzi jakaś forma pamiętnika. Opowiadań się boję. Boję się fantazji. Kiedyś żyłam tylko nimi, zdążyłam się poparzyć i podchodzę do bujania w obłokach z rezerwą, chociaż wiem, że tam i tylko tam mogę poczuć pełnię życia i dać wyszaleć się wyobraźni, a co za tym idzie, duszy, czy jakkolwiek nazwać to uniesienie i poczucie jedności ze światem. Może boję się poddać niepewności, którą kryje w sobie pisanie prozy poetyckiej lub poezji. Boję się niektórych zakamarków siebie, a twórczość bierze cię w całości i wypluwa też w całości, tylko już na zawsze zmienionej. Pisać o miłości, cierpieniu, śmierci, o największych pragnieniach, zachwycie światem, szczęściu, chęci ucieczki i zostania w miejscu jednocześnie? Mam ciarki na samą myśl, że napiszę w końcu coś, w czym wyrażę to, co chcę powiedzieć. Co jeśli to pociągnie mnie do jakiejś odpowiedzialności? Co jeśli zupełnie zbije mnie to z aktualnego tropu i poczucia kontroli nad własnym życiem. Tak teraz myślę, że to o czym piszę to wielki wewnętrzny smutek, którego boję się dotknąć. Nieopłakane traumy. Tęsknota za tymi, którzy odeszli. Wodospad łez.

Autorem powyższej fotografii jest Marcin Ryczek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: