Sztuka pisania

Kiedyś na pewnych warsztatach pisarskich, prowadzący – uznany profesor, powiedział mi, że brakuje mu w moich, wtedy nowych wierszach przekleństw, mimo że wcześniej były one nagminne. Myślałam o tym długo, ale dopiero lata później. Czy nie chodziło mu wtedy o to, że odcięłam się od złości, która płynęła przez cały mój krwioobieg, a z której tak długo nie zdawałam sobie sprawy? Wysypki, podrażnienia skóry, zaczerwienienia. Całe moje ciało wyrażało ją jeszcze przez długie lata, ale ja, wchodząc w dorosłość, nieświadomie postanowiłam się od niej zupełnie odżegnać. Uładziłam wiersze, miałam nadzieję, że uda mi się to zrobić z samą sobą. Dopasować. Nikt nigdy mi nie powiedział, że droga do nieba czasami wiedzie przez piekło swoich własnych emocji i to wszystko, co stłumione wróci.

Żywię nadzieję, że poprzez pisanie dobiję do tej części siebie, która potrzebuje uwagi. Zdejmując z siebie kolejne społeczne maski, dotrę w końcu tam, gdzie doznam olśnienia. Pogodzę się ze sobą raz na zawsze. Spojrzę sobie w twarz i ogarnie mnie spokój, jak po osiągnięciu celu wędrówki, albo będzie to koniec, bo prawdziwą przyjemność czerpie się właśnie z zagubienia, schodzenia na manowce, szukania. Salvador Dali pisał, że błądząc w labiryncie, sami stajemy się labiryntami. Może chodzi o to przeobrażenie, nieskończone stawanie się swoim własnym dziełem sztuki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: