O byciu dobrym

Jestem w szpitalu, na oddziale medycyny dziecięcej. Jestem tym dzieckiem, którego nikt nie odwiedza. Nie wiem, gdzie jest mój tata, ale mama zapracowywuje się w Makro, próbując nas jakoś utrzymać i nie dostaje wolnego na odwiedziny. Obok mnie na sali, leży drugie dziecko, dziewczynka. Mała, bo śpi jeszcze w małym łóżeczku, ale jakby dorosła, tak ją odbieram. Chyba chodzi o to, że jest z kochającego domu. To nas różni i przyciąga do siebie. Możliwe też, że jest po prostu dziecięcą równiachą. Jej tata przychodzi do niej codziennie. Ja od małego jestem nauczona lawirowania, żeby móc odnaleźć się w niebezpiecznej dla dziecka rzeczywistości. Kiedy więc pewnej nocy, tata dziewczynki czuwa przy jej łóżku – nie śpię. Z premedytacją czekam na swoją porcję miłości, a ona pojawia się. Ów tata podchodzi do mojego łóżeczka, w którym udaję, że śpię i zaczyna śpiewać. Śpiewa mi kolędę – Cichą Noc. Nie wiem jak to odebrać, oprócz tego, że zasypiam już prawdziwym, a nie udawanym snem. Dziękuję teraz temu tacie. Przez tę jedną noc był też moim tatą. Był tatą wszystkich dzieci, bo miał wielkie serce. Jaki jest morał z tej historii? Taki jak zawsze. Miłość można znaleźć w podartym jak łach czasie, w którymś prostym momencie, kiedy jakiś człowiek wzbija się ponad dążenie do śmierci i czyni gest serdeczności, współczucia. Łatwo jest zapomnieć w tej wielości bodźców, filozofii i treści, że chodzi o to, żeby być dobrym człowiekiem, co jest łatwe i niełatwe, a o czym zapewne można by napisać miliony książek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: