Kryzys psychiczny

Kilka lat temu przeszłam przez kryzys psychiczny. Przewrócił on do góry nogami nie tylko moje wyobrażenie o sobie samej, ale wszystko z czym kiedykolwiek się utożsamiałam. Jakiś czas temu nagrałam nawet szereg wideo na ten temat, trochę dla detabuizacji chorób psychicznych, trochę dla poukładania sobie tego w głowie. Do publikacji nigdy nie doszło, ale już jest czas, że mogę o tym wspomnieć pisemnie, bo wystarczająco wody w Wiśle upłynęło, czy jak to się tam mówi. Otóż, ku radości moich wrogów i załamaniu bliskich, byłam w czarnej dupie. Świat przestał być przyjaznym miejscem, na czele z otaczającymi mnie osobami, a ja, nękana przez nieracjonalne myśli, byłam dla siebie kimś w rodzaju najgorszego człowieka na świecie, tylko tym razem dosłowniej niż w przeciętnych wpisach na forach psychologicznych. Sartre pisząc o Genecie napomknął, że ten stan można przyrównać do piekła na ziemi. Wiem, że nie ma i nie będzie niczego gorszego niż piekło własnego umysłu oraz jego konsekwencje, czyli piekło obejmujące każdy poziom jednostkowego istnienia. Od związków, po przyjaciół, a raczej ich brak, bo nawiązanie relacji w tym stanie graniczy z cudem, do spraw zawodowych. Nie wdając się w szczegóły – wszystko rypło. Gdybym wierzyła w cokolwiek bardziej szczerze niż przeciętny Polak, a tak nie jest, to mogłabym się doszukiwać jakiś boskich powodów, dla których tak się stało. Tymczasem ani lekarz, ani terapeuci, bo o dziwo, byłam wtedy w jakiejś formie terapii, nie potrafią do dziś podać wyjaśnienia, dlaczego spotkało to właśnie mnie. Zresztą, bezcelowe jest według mnie pytanie dlaczego piętno kryzysu psychicznego odciska się na kimkolwiek. Niektórzy przedobrzą z narkotykami, ja miałam swój epizod w tym temacie, ale dawno temu i nie widzę bezpośredniego związku. Niektórzy odpływają na skutek traum, a niektórzy niespodziewanie, z dnia na dzień osuwają się w obłęd. Otóż, zarówno choroba psychiczna, taka która zostaje z nami na zawsze, albo tylko jej epizod, który jednak pozostawia ślady na całe życie, jak sama nazwa wskazuje, jest chorobą. Taką jak cukrzyca, nowotwór, łuszczyca czy wada serca. Cholernie trudno to zaakceptować, zwłaszcza jeśli chowani jesteśmy w społeczeństwie wykluczenia i marginalizacji. Wykluczyć najłatwiej jest najsłabszych, którzy nie mają jak się w danej sytuacji obronić, a to często ci, którzy mają mentalną władzę bardzo często i zwłaszcza w naszym kraju jako pierwsi powinni poddać się intensywnej psychoterapii. Czasami wręcz wydaje mi się, że odejście od zmysłów jest jedyną opcją na poradzenie sobie z poziomem irracjonalności, jaką serwuje nam współczesny świat. Jeżeli oddajesz się jakiejkolwiek formie autorefleksji, do tego jesteś człowiekiem o dużej wrażliwości to naprawdę ciężko jest nie „zwariować”. Czy w kryzysie ogólnoświatowym, czy jednostkowym, własnym czy cudzym, w jakiejkolwiek formie – bądźmy na siebie uważni. Dla mnie ten czas w moim życiu przyniósł pewne pozytywne zmiany – pozamiatałam na wszystkich poziomach. Jak zostajesz bez niczego, to i bez niczego złego, przynajmniej na tym ponownym starcie. Nie będę jednak go gloryfikować – do tej pory odczuwam skutki. Moje myślenie nie jest tak ostre jak kiedyś, chociaż cały czas staram się je temperować, a wiara w siebie zdecydowanie niższa, ale też nie napompowana przez erzac prawdziwych osiągnięć. Wiem dlaczego i rozumiem, a życie z poczuciem własnych ograniczeń też ma swój smak, może mniej intensywny, ale za to mniej sztuczny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: