Stara książka i morze

Kiedyś zaczęłam pisać książkę. Akcja toczyła się głównie w Wiedniu, potem przeniosła na Florydę, żeby zakończyć się w Hawanie, a dokładniej – urwać nagle, w pół zdania. Dzisiaj zastanawiam się, o którym mieście chciałabym pisać, o jakich ludziach, na jaki temat. Nie przychodzi mi na myśl nic bardziej odkrywczego niż skłonność do ucieczki przed zawiązywaniem więzi, dążenie do łatwego seksu, kontraktowość relacji. Ty dajesz mi to – ja tobie siamto. Przeraża mnie to i niestety, fascynuje. Oczami wyobraźni widzę swoją terapeutkę mówiącą mi jak cofam się o lata świetlne w swoim rozwoju, rozgrzebując i ekscytując się takimi tematami. Nie mam przygotowanej puenty i naprawdę rozumiem, że niektórych kręci permanentny eskapizm. Znowu terapeutka – to nie kwestia podniet, a nieumiejętności odnalezienia się w świecie, konfrontacji ze swoimi demonami. Tacy wszyscy, no może prawie wszyscy, jesteśmy nieumiejętni, poranieni i szukający prostszych wyjść, że naprawdę pozostaje tylko modlitwa o uzdrowienie, albo zbiorowe egzorcyzmy. U mnie wciąż pokutuje chęć zabawy w miłosierną Samarytankę i rzucanie się na ratunek nieposkładanym duszom, chcąć tak naprawdę zrobić kintsugi swojej własnej. Nie tędy droga, ale pocieszam się, że nie znalazł się jeszcze taki, co by miał stuprocentową skuteczność w walce z podświadomym. Tymczasem, słuchając czwarty dzień z rzędu „pieśni nocy” Chopina, podejmuję wyzwanie Bednarskiej – staję w obronie swoich własnych granic, dokonuję konkretnych, służących mi wyborów i zamiast ratować tonące Titaniki swoją jednoosobową szalupką, wyciągam z torby wędkę i czekam na branie. Na pasiaste marliny. Być może płacząc nad rozgrywającą się w tle tragedią, być może nie godząc się na taki stan rzeczy. Kurczowo trzymam się swojej wędki jak drewnianego orczyka na pierwszej lekcji jazdy na nartach, ale to już inna metafora.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: