Nakłuwanie

Spróbuję jakoś ubrać w słowa to uczucie, które mi towarzyszy, kiedy wokół jest cicho, a ja zamykam oczy, żeby zasnąć. To jakby nakłuwanie mojej psychiki i serca, na które nie wymyślono jednego zgrabnego wyrażenia. Ciągły niepokój. Analizowanie każdej sytuacji miliony razy, monitorowanie każdego własnego posunięcia. Zazwyczaj czuję się ze sobą jak w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, albo na froncie. Pod ciągłą obserwacją, pod nieustannym obstrzałem. Ta wojna wypowiedziana przeciwko samej sobie trwa odkąd pamiętam. Teraz trzeba siąść, zaprząc wrogi umysł i spisać kombatanckie wspomnienia oraz przeżycia. Nie żeby wojna minęła. Ona trwa. Pojawiają się tylko momenty wytchnienia. W trakcie wykonywania najprostszych czynności, kiedy zapominam, że jestem i chcą mnie zgładzić.

Od dawna interesowała mnie teoria poprzednich wcieleń i dziedziczenie traumy. Otóż regularnie śnię o holokauście. Jestem Żydówką ukrywającą się w czyimś domu, a Niemcy wkraczają do budynku. Jadę pociągiem do obozu. Siedzę w komorze gazowej świadoma tego, co ma nadejść. Leżę na pryczy w Auschwitz razem z tymi, którzy dzielą mój los. Jest wojna, a ja uciekam przed strzelającym za mną Niemcem. Te sny kończą się zazwyczaj na chwilę przed tym zanim umieram, zostaję złapana, a czasami wróg nie znajduje mnie – przeżywam wielki strach, ale sen kończy się pomyślnie. Pisałam już kiedyś o mojej praprababci Rozalii. O rozstrzelaniu jej przez żołnierza SS na progu domu sąsiadki, którą biegła ostrzec przed wkroczeniem niemieckiej armii do zamojskiej wioski. Czy to geny przekazane przez moją prababcię Reginę, która jako młoda wtedy dziewczyna chowała się w sianie, czy w poprzednim wcieleniu byłam Żydówką? Od Rozalii, przez Reginę, Zofię, Sylwię aż do mnie. Trauma. Zaskakujące jak wiele może nas łączyć z przeszłością. Do tej pory nie jestem w stanie przeczytać „Małej zagłady” Anny Janko, która traktuje właśnie o pacyfikowaniu wiosek na zamojszczyźnie.

Kiedy leżę i zamykam oczy, żeby zasnąć coś nie daje mi spokoju. Moja historia. Historia pięciu pokoleń kobiet. Może to właśnie poprzednie wcielenia? Nasze przodkinie, przodkowie. Żyją w nas, domagając się wysłuchania i pokochania. Nie potrafię inaczej wytłumaczyć tego nakłuwania psychiki i serca. Nieustannego, jakby proszącego o uleczenie. Nie chcę się zanurzać w tej historii. Historii mojej rodziny – historii biedy, strachu, wojny, w końcu ucieczki, metaforycznej i dosłownej. Muszę ją jednak uznać. Jest. Zapisana we mnie, jak w czarnej skrzynce. Na poziomie duszy, umysłu, ciała.

Wychodzę od tego, co jest. Od niemożności zaznania spokoju. Chcę zakończyć to pozytywnym akcentem, a jest on taki, że mogę pisać. Historia przesyca każdego z nas, niepowtarzalna mozaika zdarzeń buduje nasze charaktery, osobowości. Jesteśmy tym kim jesteśmy, właśnie dzięki niej. Piszemy, budujemy, komponujemy, mówimy o naszym doświadczeniu, często nieświadomi, że wszyscy, którzy byli wcześniej, są jakoś w nas ukryci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: